poniedziałek, 9 lipca 2018

Episode 7. Przerwa

Cześć jak może się domyślacie lub nie, znalazłam pracę, skończyłam pierwszy rok studiów i chyba tyle z nowin.
Nie było mnie tu ostatnie kilka miesięcy właśnie przez ten natłok, muszę przyznać czerwiec był dla mnie do tej pory jednym z najtrudniejszych miesięcy. Pomijając początki pracy, które wcześniej one były powodem braku wpisów, po sesje. Czerwiec dał mi w kość okrutnie.
1. Nie udało zdać mi się dwóch egzaminów, z jednego zabrakło mi 0,5pkt do zaliczenia z drugiego 1pkt,
2. W pracy nastąpił kryzys co jest powodem mojego prawdopodobnie nie przedłużenia umowy,
3. Od 21 maja do końca czerwca nie miałam ani jednego dnia wolnego, mój organizm był wykończony a humor to dno, wracałam przybita po pracy, uczyłam się i kładłam spać.
30 czerwca udało zdać mi się ostatni egzamin, najważniejszy i najtrudniejszy - w ten sposób zakończyłam dopiero pierwszy rok studiów, wiem jeszcze bardzo dużo przede mną ale na razie cieszę się jak to nazwałam, że jestem wolnym człowiekiem.
Tak wolnym człowiekiem to może nie do końca, albowiem niestety nie dogadałam się znowu z moją kierowniczką i to na takim etapie, że pomimo tego iż tak czy siak siedząc samej dobijała mnie przestrzeń i wszystko wokół to ona dobija mnie jeszcze bardziej. Jej relacje do innych pracowników są świetne, jednak ja nie mam wstępu nawet do ich pokojów, nie mówiąc o służbowych spotkaniach z których jestem wykluczona. Tak więc obecnością tutaj jestem, ktoś siedzi i załatwia wszelkie sprawy jednakże poza nie ma mnie wcale. Mój dylemat co do tej umowy jest przeogromny, z jednej strony potrzebuje pracy bardzo ale z drugiej czy te nerwy są tego warte. Różne rady słyszałam, jednak dużo osób mówi, że w każdej pracy tak traktują człowieka - muszę przyznać to przeraża mnie jeszcze bardziej. Aczkolwiek mam 21 lat, myślę, że dużo jeszcze przede mną to chyba muszę próbować a nuż może znajdę prace w której odnajdę się ja i inni mnie zaakceptują.
Samotność to zawsze było coś czego się bałam.
Nie lubię siedzieć samej, nie lubię leżeć samej, wychodzić samej, po prostu nie jestem typem samotnika chociaż podobno wyglądam i ludzie tak myślą. Może to wzgląd na to, że w większych gronach mało się odzywam jednak ja po prostu lubię słuchać.
Nie będę przytaczać teraz wątków na temat mojej osoby.
W sekretariacie samotność to podstawa, myślałam, że nie będzie dla mnie tak dużym problemem praca samodzielna i może praca jako praca w sensie wykonywania obowiązków to nic złego ale siedzenie samej po 8h i nie mając możliwości z nikim porozmawiać to trochę przytłaczające.
Jedynymi okazjami to rozmowy z drugą osobą to podczas jedzenia śniadania bądź w przekazywaniu kolejnych zadań do zrobienia.